Ich szczęście, smutek, chwile, o których wymagają pamiętać, i nawet te, na jakie im nie zależy. Snap aparatu wyciąga mnie z mej mgły.
Spoglądam za siebie i widzę Amirę. Jest ubrana w bluzę z kapturem i dżinsy. Szara bluza z kapturem podchodzi lekko do dłoni i bierze ograniczony uśmiech na jej różowych ustach. Jej niebieskie oczy świecą w świetle lampy, zaś jej miękkie włosy wciągają w koński ogon. Kawałek szuka jej część oczu. W jej rękach jest mój aparat, skierowany na mnie. Podnoszę się i podbiegam do niej. Moje dłonie ocierają się o jej delikatną skórę, kiedy wyjmuję stąd aparat, sprzedaje się tak duży w jej niskich rękach. Widzę na nią a zerka na mnie dużymi oczami. Wdycha jej płuca, a jej ręce opadają na brzegi. (adres dziewczyny) Przepraszam, mamrocze, nie przerywając jej zdania. Po wiejsku robiła tak spokojnie, a obraz z okna był bezpieczny, przeto po prostu uśmiechnęłam się, słysząc jej niezręczne wyjaśnienie. Spogląda na domowe ręce, podnosi paznokcie. Z dowolnego początku nie odeszła ode mnie. Zależał tylko wiedzieć, czy planujesz zamówić obsługę pokoju na obiad?
Tak, kolacja brzmi dobrze. Czy pragniesz, aby to zamówiła? Potrafisz wybrać film lub coś, co oferuję.
Brzmi nieźle Dochodzi do następnego pokoju.
Co chcesz zjeść?
|
|